2 kwietnia 2014

(#44) Motor Show 2014 - organizacja, a raczej jej brak


5 godzin jazdy, 450 pokonanych kilometrów, miesiąc planowania i ustalania swojego harmonogramu aby wszystko ze sobą współgrało, a wszystko tylko po to, aby w holu Międzynarodowych Targów Poznańskich dowiedzieć się, że jednak nie dostało się akredytacji na największe targi motoryzacyjne w naszym kraju :(

27 marca otrzymałem wiadomość, że mojemu blogowi została przyznana akredytacja dzięki, której będę mógł wejść wszędzie tam, gdzie mnie nogi poniosą, zobaczyć to, co chce i napisać Wam pierwszym to, co myślę, jednak jak się później okaże nie było to takie proste jak w napisanym do mnie e-mailu.

Poniżej załączam screen maila, który dostałem od organizatorów MTP, a który to jak się później okazało był tylko zbiorem pustych zdań, które w rzeczywistości nic nie znaczyły.


Czytając tego maila dostrzeżecie fragment, że dla osób, którym przyznano akredytacje przygotowano specjalny parking, gdzie osoby te będą miały możliwość zaparkowania swojego samochodu. Wspaniała sprawa pomyślałem, będzie gdzie zaparkować swój samochód, a chyba nie muszę wam tłumaczyć jak ciężko jest w dzisiejszych czasach zaparkować samochód w centrum dużego miasta.

Pomiędzy otrzymaniem maila z akredytacją, a przyjechaniem na targi wymieniłem z panią Karoliną (MTP) jeszcze jednego maila na temat, który mnie zainteresował. Zapytałem w nim, czy żeby wjechać na parking dla mediów muszę mieć w ręku akredytacje ? Odpowiedz brzmiała - Tak. Akredytacje można było odbierać w Poznaniu od 24-26 marca albo na miejscu podczas trwania targów. Co to oznaczało dla mnie ? Oznaczało tylko jedno, że przed wjazdem na parking muszę gdzieś zaparkować i odebrać akredytację, a dopiero później wyruszyć na poszukiwanie parkingu. Trochę to dziwne, że w XXI wieku nie można udostępnić ochroniarzom przy bramie wjazdowej na targi komputera z dostępem do bazy, żeby mogli sprawdzić, czy ktoś może wjechać za bramę, czy też nie. Tylko tworzyć kolejne schody dla potencjalnych odwiedzających.

W głębi duszy czułem, że wszystko co w teorii wydaje się proste, w praktyce jest nie wykonalne i w moim przypadku niestety się to sprawdziło. Znalezienie miejsca parkingowego w Poznaniu o 11:00 w dniu targów techniki motoryzacyjnej oraz Motor Show było praktycznie nie wykonalne. Po długich poszukiwaniach udało mi się znaleźć chwilowe miejsce parkingowe przy jednej z bram MTP, gdzie ochroniarz najpierw mnie okrzyczał: gdzie stajesz ? Po wyrażeniu swoich racji, że nie mam gdzie stanąć a przejechałem pół Polski pozwolił mi pobiec po akredytacje do budynku MTP.


Cały spocony wbiegłem do jednego z holi MTP po akredytacje. Po znalezieniu właściwego okienka miła, lecz trochę nie kumata Pani powiedziała mi, że nie ma mnie w bazie osób, które otrzymały akredytacje! Zonk, nie dowierzanie, szok, co to ma być. W tym momencie moje ciało oblał zimny pot, a ciśnienie krwi nagle wzrosło. Przed tym jak wpadłem w dziki szał poprosiłem Panią raz jeszcze żeby sprawdziła, czy aby na pewno nie ma mnie w komputerze. Niestety, nadal mnie nie było : (

Będąc jednak na tyle kumaty i ogarnięty, czego nadzwyczaj brakowało pracownikom MTP przypomniałem sobie, że mam przecież na komórce maila, że jednak dostałem akredytacje. Znalazłem go i pokazałem Pani, a ona powiedziała, że słyszała o tym, że parę osób przede mną miało podobne problemy. SZOK !!! W końcu dostałem wymarzoną karteczkę z napisem media na szyję i ruszyłem do samochodu szukać parkingu.

Gdy wróciłem do samochodu, który zostawiłem trochę na hama przy jednej z bram powiedziałem ochroniarzowi, że mam już akredytację i czy mogę już wjechać tą bramą na teren targów ? Usłyszałem taką to odpowiedź od wielce niekompetentnego ochroniarza: tą bramą nie wjedziesz Pan, bo tu nie ma wjazdu. Zapytałem wiec którą ? Nie wiem, nie mam pojęcia. Może zapyta Pan kolegi ? Po raz kolejny usłyszałem, że i tak tą bramą nie wjadę i żeby szukał sam, po czym zaczął krzyczeć do kolegi: Heniek zabrałeś mi mikrofalę i teraz nic nie wiem.

Nie wiem dlaczego, ale cała ta sytuacja skojarzyła mi się z tym filmem:


Po kolejnym objechaniu centrum dotarłem na ulicę Matejki, gdzie był mega korek. Po 30 minutach stania w korku dojechałem do bramek. Pokazałem akredytacje (dumny i blady), a Pani w kasie zgasiła mój entuzjazm. Parking tylko za pieniążki, słucham ? Nie ma tu parkingu dla mediów, nie wiem dlaczego dostał pan taką informacje. Po czym otworzyła mi bramkę, a ja zawróciłem i pojechałem szukać parkingu dla mediów, który podobno gdzieś tam był, jednak nikt nie wiedział gdzie.

Po objechaniu czterech bram targów i dowiedzeniu się od wyspecjalizowanych pracowników ochrony, których organizator znalazł chyba na jakieś mocno zakrapianej alkoholem imprezie i obiecał pracę dowiedziałem się, że parking jest podobno na ulicy Śniadeckich. Czerwony, zły, wnerwiony pojechałem na Śniadeckich. Kolejny korek, kolejny bardzo długi korek, ale czekałem cierpliwie. Nagle podszedł do mnie Policjant i powiedział:

-Panie nie wejdzie Pan
-Znowu, jak to ?
- Już od półtora godziny nie ma miejsc.
-!@#$%^&* po raz kolejny miałem wybuchnąć, ale powstrzymałem się.

Wziąłem akredytacje, wyszedłem z auta i poszedłem do bramy na Śniadeckich. Przy bramie stała pani w żółtej kamizelce, więc zapytałem, czy z moją akredytacją mogę wjechać na parking ?

-Bardzo chętnie bym Pana wpuściła, ale nie ma miejsc.
-Jak to nie miejsc jak auta cały czas wjeżdżają ?


Na to pytanie Pani mi już nie odpowiedziała. W tym miejscu załączam zdjęcie Pani w Mercedesie S63 AMG, dla której miejsce się znalazło, chociaż jej samochód był dwa razy większy od mojego. Gdzie popełniłem błąd ? Przyjechałem złym samochodem, czy nie byłem aż tak przystojny jak pani z Mercedesa ? Co bardziej śmieszne, to stojąc w korku po tym jak wróciłem do auta na parking wjechało jeszcze 10 samochodów, przypominam na parking, na którym podobno nie było już miejsc.

Zagotowany, zdenerwowany, rozczarowany miałem już dość tych targów po półtorej godziny szukania miejsca.

Przejechałem 450 kilometrów po to, żeby nawet nie móc wejść za bramę :( Szukałem wyjścia z tej całej farsy. Znalazłem prowizoryczne rozwiązanie tej tragedii, bo trafiłem na jakiś parking płatny gdzieś na jakimś podwórko w centrum za który musiałem zapłacić 30 zł. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że organizatorzy wpadli na pomysł, aby dać zarobić płatnemu parkingowi na ulicy Matejki, kiedy ich parking będzie już pełny. Szkoda tylko że wprowadzili ludzi w błąd nie pisząc tego w mailu. Za każdym razem okrążając centrum widziałem ludzi z akredytacjami w rękach w kolejce na parking przy ulicy Matejki, których pani w bramie uświadamiała, że nie wjadą na ten parking. Smutne, ale prawdziwe jak organizatorzy potraktowali osoby, które chciały przedstawić/opisać/pokazać ich imprezę.

W końcu zostawiłem swój samochód i ruszyłem na Motor Show oczywiście z wejściem na targi pieszo nie było problemu. I tak właśnie o 13 w końcu mogłem ruszyć poznawać nowe samochody.

Gdyby ktoś myślał, że tylko ja miałem problemy z wejściem na Motor Show.

Czytając ten wpis nie chciałbym, żebyście odebrali mnie jako gwiazdę, która mając akredytację czuje się Adam Kornacki lub inna telewizyjna gwiazda. Ten wpis ma za zadanie przedstawić tylko historie chłopaka, który podobno dostał akredytacje, ale na miejscu jej nie miał. Podobno mógł wjechać na parking, ale w gruncie rzeczy nie mógł.

Wybaczcie mi, że aż jeden wpis zajęło mi opisanie organizacji Motor Show, ale ten fakt rozczarował mnie najbardziej. Myślałem, że buńczuczne zapowiedzi organizatorów, że chcą zorganizować najlepsze targi w Europie centralnej są prawdziwe, jednak do tego jeszcze bardzo daleka droga.



Informuję że w następnej części mojej historii z Motor Show porzucimy już smutne tematy i skoncentrujemy się na tym co najlepsze na Motor Show, czyli szybkich samochodach oraz pięknych kobietach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz